|
Systematyczna aktywność ruchowa a choroba niedokrwienna serca (CHNS) - czy na pewno wiemy już wszystko? |
| dr n. hum. Wojciech Bielecki, prof. dr hab. med. Wojciech Drygas |
| Instytut Kardiologii w Warszawie |
|
Strona 1 z 2
| Rola systematycznej aktywności ruchowej w profilaktyce CHNS jest ciągle w piśmiennictwie przedmiotem rozlicznych kontrowersji. Część badaczy uznaje ją za jeden z podstawowych czynników zapobiegających chorobie niedokrwiennej serca. Inni jednak nie dostrzegają żadnych poważniejszych związków między aktywnością fizyczną a tą chorobą (wynika to między innymi z braku jednoznacznego charakteru większości rezultatów badań, na które nakładają się liczne zależności: socjoekonomiczne, kulturowe, społeczno-demograficzne itp.). Obecnie można jednak zaobserwować wyraźną tendencję do podkreślania roli aktywności fizycznej (oczywiście odpowiednio dawkowanej), jako czynnika zapobiegającego ChNS. Prawie bezdyskusyjnie przyjmowany jest też pogląd o skuteczności wykonywania umiarkowanych ćwiczeń fizycznych zwłaszcza w rehabilitacji pozawałowej. Tak czy inaczej - hipoteza o skuteczności stosowania systematycznego wysiłku fizycznego zyskała akceptację i poparcie ze strony autorytatywnych organizacji i towarzystw naukowych, takich jak choćby WHO i American Heart Association (AHA), oraz spotkała się również z życzliwym przyjęciem przez wiele ośrodków naukowych, klinik i ośrodków rehabilitacji kardiologicznej. Np. w Canadian Medical Association Journal opublikowano wszechstronny przegląd badań poświęconych zależności pomiędzy aktywnością fizyczną a parametrami związanymi ze stanem zdrowia. Wynika z nich, że regularne ćwiczenia fizyczne zmniejszają śmiertelność całkowitą nawet o ponad 50%. Co ciekawe, prawdopodobieństwo przedwczesnego zgonu u osoby z licznymi czynnikami ryzyka chorób układu krążenia, ale regularnie ćwiczącej, jest niższe w porównaniu z analogicznym prawdopodobieństwem u osoby bez czynników ryzyka, ale wiodącej statyczny tryb życia. Korzystny wpływ aktywności fizycznej na śmiertelność zaznacza się zarówno w pierwotnej, jak i wtórnej profilaktyce chorób układu krążenia.
|
|
Z kolei z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika np., iż
11-38% populacji dorosłych europejczyków (kategoria wieku 25-64 lata)
charakteryzuje otyłość, będąca immanentnym podłożem wielu procesów
patologicznych. Zwłaszcza otyłość brzuszna, jest traktowana jako jeden
z ważniejszych czynników ryzyka choroby serca, obok wysokiego ciśnienia
krwi, hipertrójglicerydemii i zaburzeń tolerancji glukozy. Otyłość ta
osiąga epidemiczne rozmiary w krajach uprzemysłowionych i rozwijających
się świata; np. niemieccy lekarze określają otyłość jako "nową
epidemię" wśród współczesnych społeczeństw a Niemieckie Stowarzyszenie
Epidemiologiczne z siedzibą we Fryburgu bije na alarm, że w szybkim
tempie wzrasta liczba ludzi z nadwagą. Według najnowszych danych, które
publikuje to Stowarzyszenie, w Niemczech cierpi na otyłość prawie dwie
trzecie mężczyzn, połowa kobiet, a także 30 procent młodzieży.
Lekarzy niepokoi zwłaszcza otyłość wśród najmłodszych (ocenia się, że co piąte dziecko w Niemczech jest zbyt grube a nadwagę ma aż trzy czwarte pierwszoklasistów).
Między innymi dlatego - wg WHO - obwód pasa jest traktowany jako
bezpośredni wskaźnik zdrowia. Badania przeprowadzone na kilkutysięcznej
grupie dorosłych wykazały np., że najzdrowsi są mężczyźni z obwodem
pasa poniżej 102cm i kobiety mające w talii nie więcej niż 88cm.
Mężczyźni z obwodem pasa przekraczającym 100cm, są prawie pięć razy
częściej narażeni na cukrzycę insulinozależną niż ci, których obwód
pasa nie przekracza 84cm; w przypadku kobiet mających w talii powyżej
88cm ryzyko zachorowania na cukrzycę w stosunku do pań mających w
obwodzie poniżej 80cm wzrasta aż czterokrotnie. W tym właśnie
znaczeniu, centymetry można więc nazwać miarą zdrowia.
|
|