Autor: Emilia Borkowska
To nieprawda, że zawał serca zagraża przede wszystkim mężczyznom. Co więcej, u kobiet często ma bardzo nietypowe objawy i może być zlekceważony.
To czy grozi nam zawał, zależy od stanu tętnic, przede wszystkim wieńcowych, które zaopatrują mięsień sercowy w krew. U młodego człowieka mają one duży przekrój, gładkie i elastyczne ściany. Dzięki temu mogą się swobodnie kurczyć i rozkurczać, co gwarantuje prawidłowe krążenie. Jednak
w miarę upływu lat tętnice stopniowo tracą swą elastyczność. Przyczyną tego jest arterioskleroza, czyli popularna miażdżyca, spowodowana m.in. nadmiarem we krwi cholesterolu. Odkłada się on w ścianach tętnic w postaci tzw. blaszek miażdżycowych. W rezultacie naczynia te stają się coraz węższe i coraz bardziej sztywne, co utrudnia dopływ krwi do mięśnia sercowego.
Tak właśnie zaczyna się choroba niedokrwienna (wieńcowa) serca. W momencie, kiedy dopływ krwi zostanie całkowicie odcięty na skutek zablokowania jednej z tętnic wieńcowych, dochodzi do ostrego niedokrwienia jakiegoś fragmentu mięśnia sercowego. Prowadzi to obumierania jego tkanek, czyli do zawału.
U kobiet choroba wieńcowa rozwija się z reguły później niż u mężczyzn (nawet o 10–15 lat). Decydują o tym żeńskie hormony – estrogeny. Zwiększają one stężenie dobrego cholesterolu (HDL), który „oczyszcza” tętnice z nadmiaru złego cholesterolu (LDL). To właśnie on sprzyja tworzeniu się złogów miażdżycowych w naczyniach krwionośnych. Estrogeny hamują skupianie się się płytek krwi (co zapobiega powstawaniu skrzepów), utrzymują elastyczność ścian tętnic. Niestety, tylko do pewnego wieku.
|
|
Utracone bezpieczeństwo
W okresie poprzedzającym menopauzę, a zwłaszcza po niej, kiedy w
organizmie gwałtownie spada poziom estrogenów, kobiety tracą swój
„hormonalny parasol ochronny”. Wówczas ryzyko zawału jest u nich niemal
identyczne, jak u mężczyzn. Co więcej, kobiety częściej niż mężczyźni
umierają z tego powodu. Ze statystyk wynika, że każdego roku właśnie
choroby układu krążenia, w tym choroba niedokrwienna serca, zbierają
wśród kobiet więcej ofiar niż wszystkie rodzaje nowotworów. A zabójcą
numer jeden jest właśnie zawał mięśnia sercowego. W przypadku kobiet, o
wiele częściej niż u mężczyzn, nawet pierwszy. Dlaczego tak się dzieje?
Kobiece serce choruje inaczej
Słowo zawał kojarzy się nam przede wszystkim z bardzo silnym,
ściskającym bólem po lewej stronie klatki piersiowej, który promieniuje
do ramion. Kiedyś sądzono, że jest to objaw charakterystyczny dla
mężczyzn i kobiet. Okazało się jednak, że kobiece serce bardzo często
reaguje inaczej na niedostateczny dopływ krwi. Bardzo wiele kobiet w
momencie ostrego ataku serca odczuwa tylko:
- pieczenie lub ucisk w tzw. dołku;
-
trudności z oddychaniem (krótki oddech) albo nudności;
- nagły ból mięśni, wrażenie bezwładności rąk;
- nagłe ogólne osłabienie, uczucie wszechogarniającego zmęczenia, wyczerpania;
- ból w klatce piersiowej, jeśli w ogóle się pojawia, nie jest tak
silny i często ma inną lokalizację niż u mężczyzn. Może być
umiejscowiony pod lewą lub prawą łopatką albo pod lewym łukiem
żebrowym.
|